353 matte – cień uniwersalny. Widać już spore denko. Stosuję go na całą powiekę, pod łuk brwiowy, do rozcierania innych cieni. Jest niezastąpiony. Ma ładny beżowy kolor i matowe wykończenie, więc świetnie niweluje zaczerwienienia na powiekach.

110 amc shine – w paletce prezentuje się dość niepozornie, natomiast dopiero po roztarciu możemy podziwiać jego urok w całej okazałości. Jego kolor można określić jako bardzo jasne, delikatne złoto z drobinkami. Można stosować go na całą powiekę lub do rozświetlania kącików. W obu rolach spisuje się bardzo dobrze.

395 pearl – bardzo mocno rozświetlający, perłowy cień. Tworzy idealną taflę, więc z powodzeniem może być również stosowany jako rozświetlacz do twarzy.

397 pearl – mój najnowszy nabytek! Ma bardzo delikatny beżowo-różowy kolor. Używam go intensywnie od tygodnia na całą powiekę i nie mogę się napatrzeć na tę piękną poświatę.

112 amc shine – kolejne złoto z drobinkami. Zwykle nakładam go na całą powiekę i rozcieram granicę beżowym 353. To jest mój sposób na najszybszy, ale wciąż efektowny makijaż oczu. Kupiłam go, ponieważ przeczytałam gdzieś, że może być odpowiednikiem patiny.

402 pearl – najbardziej popularny cień Inglota o bardzo trudnym do zidentyfikowania kolorze. Brąz? Szarość? Złoto? Fiolet? Chyba wszystkiego po trochu.

461 double sp – wreszcie znalazłam brązowy cień do załamania, w którym nie wyglądam jakby mi ktoś podbił oko. Kolor w paletce wygląda jak typowa kawa z mlekiem, ale w miarę rozcierania ociepla się i to jest strzał w 10!

135 amc shine – bardzo intensywne żółte złoto. Niesamowicie podbija kolor niebieskiej tęczówki. Ze względu na intensywność koloru, ja wybieram go tylko na wieczór w połączeniu z czarnym roztartym cieniem wzdłuż linii rzęs.

121 amc shine – mahoniowy brąz z drobinkami. Fajnie wygląda w zewnętrznym kąciku i komponuje się z 395. Ostatnio jakoś go zaniedbałam.

Twoja Ocena ?
[Głosów:0    Średnia:0/5]